Przeskocz nawigację

..i nie wiadomo jak szybko ten czas zleciał..Asia i Piotrek- super sympatyczni sąsiedzi, którym zrobiłem parę ujęć w plenerze pojawiają się dzisiaj na tej stronie:).. hmm.. długo nic nie zamieszczałem..mam nadzieję wkrótce to naprawić ;) .. miłego oglądania..

..przygotowania, ceremonia, wesele..

..przyszła do mnie nie wiem skąd..zawróciła w głowie tak dokładnie….no dobra wiem skąd..przyszła z dołu razem z Mamą bo dziś cały dzień oczy ma jak pięć złotych (chyba, ze się śmieje to ma takie kreseczki) i nie bardzo chce spać..nie było innej możliwości jak tylko wydobyć sprzęciwo z szafy i cpyknąć parę klateczek..niby taki kolorowy ten zawrót głowy był..ale tu będzie czarno biało..Martuś..tylko w nocy spokojnie w kimono ;) ..

..dla wszystkich, którzy z zaciekawieniem zaglądają (czyli dla tej garstki;)) podaję informację, że nasza łódź nie zatonęła i płynie dalej.. dzień za dniem staramy się dopasować jak najbardziej wszelakie poczynania do zaistniałych sytuacji, próbując stworzyć jakiś logiczny rytm..a że czasem wyjdzie arytmia..bywa ;)  .. czasami żaluję, że nie studiowałem logistyki..ale póki co animacja kulturalna też daje radę..zwłaszcza przy bliźniakach.. śpiewy, tańce i wygłupy to młyn na wodę dla takich małych Chrabąszczy jak nasze:)..napisałem małych??..powinienem raczej ująć to tak: rosnącychwszybkimtempie.. całe szczęście kolki chyba mamy już za sobą..więc nie ma takiego dramatu jak na początku..ot zrobiła się nam taka “proza życia”..nareszcie..bo do tej pory to była “poezja”..ale chyba jakaś szarpana powstańcza..dlatego teraz ze spokojem czekamy na ząbkowanie..a powiem Wam w sekrecie, że fachowcy obserwują już pierwsze symptomy ;) ..więc gryzaki w dłoń i wata w uszy..

ot i mała porcyjka zdjęć, taki przegląd tygodnia w wielkim skrócie:

..tak tak moi Drodzy..czasami wypowiadając i słysząc życzenia: “szczęśliwego nowego roku” nie zastanawiamy się, czy ten nowy nadchodzący faktycznie zacznie się i będzie trwał w zdrowiu, szczęciu, spokoju itp. ..dla naszej rodzinki niestety nie wszystko potoczyło się według pomyślnego scenariusza..zaczęło się w Sylwestra..Marysia trafiła do szpitala i okazało się, że będzie musiała tam jakiś czas pozostać.. żeby nie czuła się samotnie na sali towarzyszyła Jej Mama..i tak pierwsze dziesięć dni 2010-go roku spędziłem na kursowaniu na trasie dom-praca-szpital-dom (w takim lub podobnym porządku).. z utęsknieniem czekaliśmy na Dziewczyny razem z Martusią i resztą Rodzinki..i kiedy moje Panie wróciły wreszcie do domu 10tego stycznia nasza radość dawała się nie mieć końca..aż do drugiej w nocy..kiedy to zawiozłem Żonę do szpitala w Żorach na Izbę przyjęć..i tu przydałoby się rozwinąć wątek..ale Wam oszczędzę tego zwłaszcza, że nie jestem zwolennikiem rzutu mięsem na blog..zwłaszcza swój..w każdym razie zostaliśmy odesłani do szpitala w Jastrzębiu, gdzie niewiele brakowało a sytuacja z odesłaniem nas powtórzyłaby się..całe szczęście w tym nieszczęściu, że wreszcie ktoś zdiagnozował poprawnie bóle, z którymi Anka miała problemy od kilu miesięcy..i tak..w stanie ciężkim została przyjęta z ostrym zapaleniem trzustki i uszkodzoną już wątrobą..ale to nie koniec..konieczny był natychmiastowy zabieg..ale na miejsce w szpitalu w Katowicach trzeba było czekać w kolejce..a kolejka jak to kolejka potrafi być bardzo długa, jeżeli się w niej czeka w normalny sposób..sprawie należeło nadać inny bieg i całe szczęście, bo czekanie w tym przypadku mogło oznaczać: “czekanie w lodówce na miejsce w dołku” (jak to obrazowo ujął pan doktor w katowickim szpitalu)..tak więc..cudem niemalże, do zabiegu doszło zdecydowanie szybciej..ufff..cóż mogę dodać..chyba tylko tyle, że w tzw. “międzyczasie” zachorowała nam tym razem Marta na to, na co Maria leżała w szpitalu+ obustronne zapalenie uszu :/!..ciekawie co? ..oszczędzę już dalszych mini-wątków bo historia, że tak się wyrażę “nabrzmiała” nieco.. w każdym razie mogę teraz śmiało powiedzieć..jesteśmy znów w komplecie!!!.. :) i póki co czekamy do marca na kolejną operację w Katowicach..tak sobie tylko myślę po tym wszystkim, że Hiob to dopiero musiał mieć..przes^*#e..tym czasem borem lasem.. wybaczcie przerwę w nadawaniu ;) ..

..Marysia & Anka- The Unbrekables.. ;) ..

..hmm..kiedy przed szczęśliwym rozwiązaniem ludzie mówili nam żeby się wyspać na zapas, uśmiechałem się mówiąc, że wezmę ten “problem” z marszu..a raczej z biegu..tylko w tym przpadku ów bieg przypomina raczej rozpędzone auto wyścigowe, które nagle grzęźnie w błocie..doba nijak da się rozciągnąć i na ten przykład tego posta postanowiłem sklecić już wczoraj..tylko nie było jak:)..ooo błogie lenistwo za dni ciążowych :) ..miło powspominać czas wolny od kolek i płaczu i całego tego zawrotu głowy.. teraz znów na moment siędzę przy kompie.. w chwili przypominającej oko cyklonu.. Martusia w objęciach Mamy dopiero co nakarmiona zasypia.. Marysia zbiera siły na nocny koncert.. cisza przed kolejną małą bitwą :) ..ale powiem Wam.. ma to swój urok i mimo wszystko nie zamieniłbym tych chwil na totalnenicnierobienie.. a tymczasem zerkam na zdjęcie, które zrobiliśmy jeszcze w czasach, gdy Maleństwa nasze spokojnie knuły w Maminym schowku plan, jak to z  rodziców i Szanownej Reszty Domowników zrobić zombie :) ..

..tak tak tak..nie od dziś wiadomo, że szewc chadza ..a i owszem..ale najczęściej bez butów..ostatnio ta maksyma zakołatała mi w głowie dosyć mocno;) i to z okazji nie byle jakiego wydarzenia..a mianowicie Chrztu naszych Biedronek- Marysi i Marty..ekhmm..a miało być tak piknie.. ;) ..w pierwotnej wersji wszystkie chwile miały być uwiecznione zwykłym kompakcikiem obsługiwanym przez kogoś z rodziny..ale jak tradycja każe..pierwotne wersje są po to aby pozostać pierwotnymi wersjami..więc zupełnie niesłusznie popadłem w konsternację widząc już w kościele przed samym Chrztem, że nasz Rodzinny Fotograf dziarsko dzierży coś co jeszcze do niedawna spoczywało bezpiecznie w szafie w mojej torbie ze sprzętem foto..przełknąłem tylko ślinę, nerwowo się uśmiechając..i tu z wytłumaczeniem pospieszyła mi Małżonka.. “padły baterie w małpce”- rzekła- ” więc wzięłam co było pod ręką (pod ręką?? od kiedy ręce sięgają w stanie spoczynku dolnej półki w szafie?) i miało baterie i kartę pamięci..hmm..no na efekty tej decyzji długo nie trzeba było czekać bo: lustrzanka nie była w trybie automatycznym a szkło choć było jasne to miało 135mm i nijak nie pasowało do ciasnego, starego kościoła..nie mam pretensji ani do Żony, ani do Osoby fotografującej..generalnie to wcale nie mam pretensji, bo przecież w tym wszystkim najważniejsze jest całkowicie co innego..a TO nie powinno być przecież powodem ciśnień..jakby co..to powiemy Dziewczynom jak dorosną, że lubimy artyzm w fotografii..taki niedopowiedziany;).. zobaczcie zresztą sami..to jedyne zdjęcie, które było “cyknięte” wtedy lustrzaneczką ;) .. PAX

Kosc

..na zdjęciu..część Rodzinki i my z Dziewuszkami:)..

..hah..czy ma ktoś wiaderko czasu pożyczyć??..jak to wszystko przelatuje przez palce..raport z “Pełnej Chaty” zaczynam informacją, że Dziewczyny rosną(mam tu na myśli nasze Dzieci oczywiście;))..jedzą, śpią i narazie dają minimalne znaki swojej obecności, pełne dyskretnego uroku dyplomacji, negocjują z nami podawanie posiłków, zmianę pieluch i okrycia, oraz potrzymanie od czasu do czasu na rękach celem prozaicznego odbeknięcia..narazie nie dopominają się kąpieli..jednak nie protestują, kiedy czas na takową nadchodzi:)..nawet ośmielam się rzec, że zwyczajnie to lubią..aaa zapomniałbym prawie..nasze Skarby pozbyły się już wychodzących z mody zakręconych pępków..więc śmiało mogę powiedzieć, że ekipa od “pępkowego” stanęła na wysokości zadania;)..dziś parę scenek z wieczornego pluskania..miłego odbioru:)..

kapiel01bl

kapiel03bl

kapiel05bl

kapiel04bl

kapiel02bl

kapiel06bl

..czas tak szybko leci..to już tydzień, jak Dziewczyny sprawiły nam najlepszy prezent pod słońcem i przyszły na świat..Maria i Marta rosną w siłę i są takie niesamowite!..Maria wydaje się być bardziej spokojna i stonowana..Martusia to mały wiercipiętek- coś jak Mama;)..Aneczka zadziwia mnie swoją siłą determinacją i poświęceniem..wspierana dzielnie przez Babcię Halinę (chylę czoła!) i duchowo przez Babcię Elę (która już niedługo tez będzie się wykazywała po przyjeździe na Śląsk:))..dziękujemy za wszystkie życzenia, pozdrowienia i ciepłe słowa płynące z aż kilku kontynentów..

love05BL

love04BL

love03BL

loveBL

..nie chciałbym, żeby ten post brzmiał pompatycznie..ale trudno powstrzymać wzruszenie w takich chwilach życia..oto są z nami, by wypełnić naszą Rodzinę..upragnione, wyczekane..Maria i Marta przyszły na świat nocą 04/10/2009 o 9.30 i 9.31..tak bardzo się cieszymy!..tego opisać się nie da..podobnie jak podziwu, szacunku i dumy, które należą się mojej Aneczce za dzielną postawę każdej chwili połogu i samych narodzin..Kocham Was niesamowicie Dziewczyny..odwaliłyście kawał dobrej roboty!!!..

MarysiaBL

MartusiaBL

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.